Blog > Komentarze do wpisu

SAŁATKA DLA ZMĘCZONYCH

SAŁATKA DLA ZMĘCZONYCH

 

 


Ludzie szukają skutecznych środków przeciwko objawom wiosennego zmęczenia, nie zdając sobie sprawy, że w wielu przypadkach rosną one tuż pod okiem, na przykład na trawniku, okalającym bloki, na łące przy ogródkach działkowych lub w najbliższym parku. Z weekendowej wyprawy można ich przywieźć cały bukiet, gromadząc zapas na najbliższe dwa, trzy dni.
Chodzi o roślinę, zwaną mniszkiem, mleczem lub w ludowej gwarze - niewieścią stałością. Była ona znana już w czasach starożytnych, a obecnie rośnie wszędzie -w Europie, w Azji, Afryce Północnej, w Ameryce.
Sałatka ze świeżych, młodych, zielonych, starannie wypłukanych listków mniszka (jest trochę gorzkawa, przyprawia się ją odrobiną czosnku, soli i pieprzu, miesza z olejem i odrobiną soku z cytryny) zawiera witaminy, substancje krwiotwórcze, składniki leczące dolegliwości wątroby, poprawiające przemianę materii, „oczyszczające” nerki i krew. Z tych względów właśnie mniszek jest uważany (szczególnie we Francji) za niezwykle cenną roślinę dietetyczną, przewyższającą swymi wartościami sałatę, która - notabene - jest jego bliską krewną.
Kto nie lubi surówki z mniszka, może przeprowadzić wiosenną kurację z użyciem soku, wyciśniętego z 1/4 kg listków, usiekanych lub przepuszczonych przez maszynkę. Z tej ilości uzyska się 1/2 szklanki witaminowego, likwidującego brak apetytu, uczucie zmęczenia oraz poprawiającego wygląd cery naturalnego leku.
Kto nie ma czasu na przyrządzanie sałatki, ani na wyciskanie soku, może po prostu usiekać parę opłukanych i osuszonych listków, posypując nimi posmarowany masłem razowy chleb.

sobota, 29 października 2011, d4wid3k

Polecane wpisy

Komentarze
2013/04/25 14:02:01
Zapowiada się całkiem smacznie :) Tylko po co ja się katowałam dietą z: piaseczno.emc-sa.pl/ jak mogłam to robić tak naturalnie!? ehh
-
2013/10/24 10:20:22
Małe, średnie, duże - do łapki, do łapy i do łyżki od koparki. Kto jakie lubi piersi? Dlaczego niektóre kobiety decydują się na powiększanie biustu, co nimi kieruje. Rozumiem, że czasem natura poskąpiła niektórym kształtów, ale to nie powód, żeby od razu jakiś wypełniacz sobie wkładać. To sztuczne i mało potrzebne. Co one powiedzą potem swoim córką jak dorosną? Jakie przekażą im idee? Że życie to jedna wielka walka z kompleksami, zamiast tak nauczyć i wychować dziecko, żeby ich nie miało.